W firmie usługowej kontakt z klientem wygląda inaczej niż w sklepie. Nie ma koszyka, jest wycena. Nie ma działu obsługi, jest osoba, która za dziesięć minut wchodzi pod samochód, do gabinetu albo na budowę. I jest telefon, który dzwoni wtedy, kiedy dzwoni — bo klient zawsze tak się kontaktował i nie ma powodu, żeby robić inaczej.
Poradniki o kanałach kontaktu są zwykle pisane pod e-commerce albo pod kilkunastoosobowe działy obsługi. Firma z dwiema osobami przy telefonie nie znajduje w nich swojej sytuacji, więc w tym tekście nie ma liczb o skuteczności czatu ani odsetkach klientów preferujących pisanie — takie wartości krążą po sieci bez wskazania badania i próby, a warsztat czy kancelaria i tak nie mają w nich swojego odpowiednika. Zamiast tego opisujemy, który kanał do której sytuacji pasuje i co się dzieje, gdy nie pasuje żaden.
Telefon w usługach jest najlepszym i najgorszym kanałem naraz
Telefon jest najlepszy, bo w usługach zapytanie prawie nigdy nie jest gotowe. Klient nie wie, czego dokładnie potrzebuje, i nie umie tego nazwać branżowym słowem. W rozmowie dopytasz w trzy zdania o to, co w wiadomości wymagałoby dwóch tur korespondencji.
I telefon jest najgorszy z tego samego powodu: wymaga, żeby obie strony były wolne w tej samej chwili. W firmie usługowej ta chwila rzadko istnieje. Osoba, która odbiera, zwykle równocześnie wykonuje usługę — ma ręce w silniku, pacjenta w fotelu albo rozprawę o dziesiątej.
Skutek jest asymetryczny i to jest sedno problemu. Nieodebrane połączenie nie zostawia po sobie nic. Zostaje numer na wyświetlaczu — bez tematu, bez pilności, bez informacji, czy dzwonił stały klient z drobiazgiem, czy ktoś nowy z remontem za trzydzieści tysięcy. Nie da się tego przypisać do sprawy ani odłożyć na później w sposób, który przetrwa do wieczora.
Dlatego pierwszym pytaniem nie jest „czy warto mieć czat”, tylko „ile zapytań przepada w godzinach, w których nikt nie może podnieść słuchawki”. Odpowiedź daje się oszacować z bilingu w tydzień: połączenia nieodebrane w godzinach pracy, do których nikt nie oddzwonił tego samego dnia.
Zanim wybierzesz kanał, policz połączenia, których nikt nie odebrał w ciągu dnia roboczego. Umów wdrożenie — ustawimy kanały tak, żeby te zapytania zostawiały ślad, do którego można wrócić po pracy.
Co się zmienia, gdy zapytanie zostaje na piśmie
Zaletą kanału pisemnego w usługach nie jest wygoda klienta. Jest nią to, że treść zostaje. Prawie każde zapytanie zawiera dane, które trzeba przepisać bez błędu: adres, wymiary pomieszczenia, numer rejestracyjny, model pieca, imię i nazwisko w brzmieniu z dokumentu. Podyktowane przez telefon bywają przekręcone. Wpisane przez klienta — są takie, jakie są.
- Dane bez pomyłkiAdres, marka urządzenia i numer sprawy przepisane przez klienta nie tracą litery w drodze od słuchawki do kartki.
- Wycena bez zgadywaniaDo wiadomości można dopiąć zdjęcie usterki albo wymiary. Przez telefon zostaje tylko opis „takie normalne, standardowe”.
- Ustalenia do przywołaniaCenę, zakres i termin zapisane w wątku da się pokazać, gdy po dwóch tygodniach pojawia się różnica zdań.
- Odpowiedź w twoim rytmieWiadomość czeka. Możesz odpisać po ostatnim kliencie, nie przerywając usługi, którą właśnie wykonujesz.
Ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej pomijany. Czat bywa lepszy od telefonu właśnie dlatego, że nie wymaga natychmiastowej obecności obu stron. Klient pisze o dziewiątej, ty odpisujesz o trzynastej — i to nadal jest obsługa, a nie porażka. Nieodebrany telefon o dziewiątej nie daje takiej możliwości, bo nie zostawia po sobie treści, na którą można odpowiedzieć.
Ten sam efekt daje dobrze zaprojektowany formularz, jeżeli pyta o właściwe rzeczy i kończy się czymś więcej niż komunikatem o wysłaniu. Co powinien zbierać i co pokazać po wysłaniu, rozkładamy w artykule o formularzu kontaktowym na stronie.
Zanim jednak zaczniesz odpowiadać na te same pytania w rozmowach, sprawdź, czy odpowiedzi nie brakuje na samej podstronie usługi. Rozkładamy to w artykule o stronie usługi.
Trzy sytuacje i właściwy kanał dla każdej z nich
Pytanie „czat czy telefon” jest źle postawione, bo odpowiedź zależy od sytuacji, w której klient się znajduje, a nie od preferencji firmy. W usługach powtarzają się trzy sytuacje i każda ma inny właściwy kanał.
| Sytuacja | Najlepszy kanał | Dlaczego |
|---|---|---|
| Pytanie o cenę lub zakres usługi | Czat albo formularz | Wycena wymaga danych, których klient nie ma w głowie. Na piśmie poda wymiary i zdjęcie, a ty odpowiesz bez przerywania pracy |
| Umówienie terminu | Wybór slotu albo prośba o oddzwonienie | To uzgadnianie dwóch kalendarzy. Klient wybierający z dostępnych godzin załatwia je bez ani jednego telefonu |
| Pilna awaria | Telefon, i to widoczny | Liczy się minuta i możliwość dopytania. Ktoś z zalanym mieszkaniem nie będzie wypełniał formularza |
Wniosek jest taki, że numer telefonu ma zostać na stronie widoczny — czat go nie zastępuje. Zmienia się to, co widzi klient dzwoniący w sprawie niepilnej, który trafia na sygnał zajętości: zamiast wracać do wyników wyszukiwania, zostawia temat i numer w kanale, który to zapamięta.
Tu zwykle wygrywa trzeci kanał, o którym w usługach mówi się najmniej: prośba o oddzwonienie. Bije czat, bo klient nie musi pisać opisu usterki. Bije telefon, bo nie wymaga, żebyście byli wolni w tej samej chwili. W Meetlead sloty na siedem dni liczone są po stronie serwera na podstawie grafiku zespołu, a opcja „zadzwoń teraz” pojawia się wyłącznie wtedy, gdy ktoś jest faktycznie dostępny. Cały mechanizm i proces po stronie firmy opisujemy w przewodniku o callbacku na stronie.
Jeżeli usługa ma stały czas trwania i nie wymaga wyceny — wizyta, przegląd, lekcja — drugi wiersz tabeli domyka się jeszcze prościej: klient wybiera termin sam. Meetlead udostępnia Rezerwacje jako instalowaną aplikację właśnie do takich usług. Kiedy ten wariant się sprawdza, opisujemy w artykule o systemie rezerwacji online.
Wypisz trzy najczęstsze powody, dla których dzwonią do ciebie klienci. Napisz do nas, a wskażemy, które z nich warto przenieść na piśmienny kanał, a które muszą zostać przy telefonie.
Kiedy czat w firmie usługowej przeszkadza
Czat obiecuje obecność. Samo okienko w rogu ekranu jest komunikatem: ktoś tu jest i zaraz odpowie. W jednoosobowej firmie usługowej ta obietnica bywa niemożliwa do dotrzymania przez osiem godzin dziennie — fryzjerka przy klientce, dentysta przy zabiegu, elektryk na drabinie nie odpiszą w ciągu kilku minut i nie ma sensu udawać, że będzie inaczej.
Włączony czat bez odpowiedzi jest gorszy niż jego brak, bo klient wychodzi z konkretnym wrażeniem o firmie, a nie z neutralnym. To nie jest kwestia zacofania ani niechęci do narzędzi — to ograniczenie zawodu, w którym obsługę i usługę wykonuje ta sama para rąk.
- Przez większość dnia nie możesz spojrzeć w telefon ani w ekran — czat jako kanał główny odpada.
- Nie ma drugiej osoby, która przejmie wiadomość, gdy ty jesteś przy kliencie.
- Zapytania przychodzą głównie wieczorem, kiedy i tak nikogo nie ma przy komputerze.
- Większość spraw wymaga wyceny, a nie natychmiastowej odpowiedzi na krótkie pytanie.
- Nie umiesz wskazać jednej osoby odpowiedzialnej za to, że wiadomość nie zostanie bez odpowiedzi.
Jeżeli zaznaczasz choć trzy punkty, rozwiązaniem nie jest rezygnacja z kanału pisemnego, tylko zmiana obietnicy. Zamiast czatu udającego dostępność ustaw grafik dostępności dla witryny i tryb offline: widget przestaje obiecywać rozmowę, a pokazuje formularz, który tworzy zgłoszenie z numerem sprawy. Klient wie, że odpowiedź przyjdzie później, a ty masz listę do przejścia po ostatniej wizycie.
Osobne ustawienie decyduje o tym, czy klient może poprosić o telefon także poza godzinami pracy. W usługach zwykle warto je włączyć — wieczorne zapytanie o wycenę nie wymaga rozmowy o dwudziestej pierwszej, tylko pewności, że ktoś oddzwoni rano. Jak rozdzielić takie obowiązki przy dwóch albo trzech osobach, opisujemy w artykule o obsłudze klienta w małej firmie.
W zawodach objętych tajemnicą zawodową granica jest jeszcze ostrzejsza, bo klient próbuje przesłać dokumenty w oknie rozmowy. Opisujemy to w przewodniku o zapytaniach w kancelarii i biurze rachunkowym.
Jak zebrać dość informacji, żeby wycenić bez trzech telefonów
Najkosztowniejszy schemat w usługach wygląda tak: klient dzwoni z pytaniem o cenę, ty prosisz o szczegóły, on obiecuje sprawdzić i dzwoni ponownie, brakuje jeszcze jednej rzeczy, dzwonisz ty. Trzy rozmowy na jedną wycenę. Kanał pisemny rozwiązuje to nie dlatego, że jest nowocześniejszy, tylko dlatego, że pozwala zapytać o wszystko naraz.
- Wypisz, czego zawsze brakuje.Przejrzyj pięć ostatnich wycen i zanotuj, o co musiałeś dopytać. To gotowa lista pytań, nie trzeba jej wymyślać.
- Zredukuj listę do trzech pozycji.Formularz na siedem pól odstrasza. Zostaw to, bez czego naprawdę nie da się podać widełek, resztę dopytasz w odpowiedzi.
- Poproś o zdjęcie lub wymiar zamiast opisu.Jedno zdjęcie usterki zastępuje trzy tury pytań o to, co klient widzi i jak to nazywa.
- Odpowiadaj widełkami i warunkiem.„Od tysiąca do tysiąca dwustu, jeżeli podłoże jest równe” zamyka temat. Kwota bez warunku wraca jako pretensja przy odbiorze.
- Zapisz zapytanie jako sprawę z numerem.Klient, który wraca po dwóch tygodniach, ma się do czego odwołać, a ty nie zaczynasz ustaleń od zera.
Czwarty krok jest w usługach ważniejszy niż w handlu, bo cena zależy od warunków, których nie widzisz z biura. Klient, który zna widełki i warunek, sam odpada albo sam się umawia — bez rozmowy, która i tak skończyłaby się tą samą liczbą.
Jeżeli zapytań o wycenę jest dużo, a część z nich nigdy nie kończy się zleceniem, warto z góry ustalić, co odróżnia sprawę wartą telefonu od tej, którą zamyka jedna wiadomość. Kryteria i sposób ich zbierania opisujemy w artykule o kwalifikacji leadów na stronie.
Zapytanie o wycenę może przyjść komplet za pierwszym razem. Umów wdrożenie — ułożymy zestaw pytań dla twojej usługi i podepniemy go do widgetu oraz trybu offline.
Plan wdrożenia dla firmy usługowej
Kolejność ma tu większe znaczenie niż wybór narzędzia. Najpierw ustalasz, kiedy realnie możesz odpowiedzieć, a dopiero potem włączasz cokolwiek, co obiecuje klientowi kontakt. Poniższy plan zakłada jedną osobę odpowiedzialną i firmę, w której nikt nie siedzi przy komputerze przez cały dzień.
- Tydzień 1: policz nieodebrane.Z bilingu wyciągnij połączenia nieodebrane w godzinach pracy i sprawdź, do ilu z nich oddzwoniono tego samego dnia.
- Tydzień 1: nazwij godziny odpowiedzi.Wyznacz przedziały, w których naprawdę patrzysz w ekran. To one stają się grafikiem dostępności dla witryny.
- Tydzień 2: włącz kanał pisemny w tych godzinach.Poza nimi widget przechodzi w tryb offline z formularzem tworzącym zgłoszenie z numerem sprawy.
- Tydzień 2: dołóż prośbę o oddzwonienie.Sloty na siedem dni z grafiku zespołu, „zadzwoń teraz” tylko przy bieżącej dostępności. Zdecyduj, czy dopuszczasz prośby poza godzinami.
- Tydzień 3: dopisz pytania do wyceny.Trzy pola z listy zebranej wcześniej. Sprawdź na własnym telefonie, czy formularz da się wypełnić jedną ręką.
- Tydzień 4: przejrzyj, co przyszło.Podziel zapytania na domknięte pisemnie i te, które i tak wymagały telefonu. Ten podział jest odpowiedzią na pytanie z tytułu.
Numer telefonu przez cały ten czas zostaje na stronie w widocznym miejscu. Celem nie jest odcięcie klientów od rozmowy, tylko danie im drugiej drogi wtedy, gdy pierwsza jest zajęta.
- Numer telefonu jest widoczny na każdej stronie, także na telefonie.
- Poza godzinami widget mówi wprost, kiedy przyjdzie odpowiedź, zamiast obiecywać rozmowę.
- Każde zapytanie z formularza i trybu offline dostaje numer sprawy.
- Prośba o oddzwonienie pokazuje wyłącznie terminy, których jesteś w stanie dotrzymać.
- Zestaw pytań do wyceny mieści się w trzech polach i pozwala podać widełki.
- Po miesiącu wiesz, ile zapytań domknął kanał pisemny, a ile i tak wymagało telefonu.
Ostatni punkt jest jedyną miarą, która ma tu sens. Nie chodzi o to, żeby czat zastąpił telefon — w usługach zwykle nie zastąpi i nie musi. Chodzi o to, żeby zapytanie przestało znikać wtedy, gdy nikt nie może odebrać. Firma, która wieczorem ma listę spraw z numerami zamiast listy nieodebranych połączeń, oddzwania do ludzi, którzy wciąż czekają, a nie do tych, którzy umówili się gdzie indziej o jedenastej.
