Prawie każdy zestaw tagów zaczyna się tak samo: od dobrej intencji i pustej listy. Ktoś dodaje „reklamacja”, ktoś inny „zwrot”, po miesiącu dochodzi „zwroty”, „pilne”, „do sprawdzenia” i „Kowalski”. Po roku lista ma pięćdziesiąt pozycji, dziesięć z nich odpowiada za większość użyć, a reszta istnieje wyłącznie po to, żeby przy zamykaniu sprawy trzeba było przewijać rozwijaną listę. Problemem nie jest narzędzie — problemem jest brak decyzji, po co ta lista w ogóle powstała.

Po co tagować: jedno pytanie, na które tagi mają odpowiadać

Tagi nie służą do opisywania rozmowy. Służą do policzenia zjawiska, o którym chcesz podjąć decyzję. To rozróżnienie brzmi drobiazgowo, a jest całą różnicą między zestawem, który po roku nadal działa, a zestawem, który po roku trzeba zaorać.

Zanim dodasz pierwszy tag, dokończ zdanie: chcemy wiedzieć, ile rozmów dotyczy… — i wybierz jedną rzecz. Najczęściej sensowne są trzy warianty: czego dotyczy sprawa, co ją wywołało po naszej stronie oraz którego produktu albo usługi dotyczy. Każdy z nich prowadzi do innej decyzji, więc każdy zasługuje na osobny zestaw, a nie na wrzucenie do wspólnego worka.

  • Tag, który niczego nie zmieniaJeżeli nie potrafisz powiedzieć, jaką decyzję podejmiesz przy stu takich rozmowach, tag jest ozdobą.
  • Tag powielający status„W toku” albo „czeka na klienta” to stan sprawy, nie kategoria. Ta informacja już istnieje.
  • Tag opisujący nastrój„Trudny klient” mówi więcej o dniu operatora niż o zjawisku, które da się policzyć.
  • Tag będący nazwiskiemKto obsłużył sprawę, wynika z przypisania. Dublowanie tego tagiem rozmywa raport.
Test przed dodaniem tagu

Zadaj sobie pytanie: co zrobimy inaczej, gdy ten tag pojawi się przy stu rozmowach? Jeżeli odpowiedzią jest „nic” albo „to zależy”, tag nie powinien powstać.

Warto od razu oddzielić tagowanie od porządkowania spraw. Numer sprawy, status i właściciel wątku odpowiadają na pytanie „co się dzieje z tą sprawą teraz”, a tagi na pytanie „o czym są nasze sprawy w skali miesiąca”. Pierwszą warstwę opisujemy w przewodniku o systemie zgłoszeń w obsłudze klienta — jeżeli jej nie macie, tagi będą łatały dziurę, do której nie zostały stworzone.

Ile tagów wystarcza i dlaczego mniej znaczy więcej

Praktyczna granica nie wynika z możliwości systemu, tylko z pamięci operatora. Jeżeli lista mieści się na ekranie i da się ją przejrzeć wzrokiem, wybór jest świadomy. Jeżeli trzeba przewijać albo szukać, wybór staje się losowy: człowiek klika pierwszy tag, który wygląda wystarczająco blisko, i wraca do rozmowy.

Dlatego zestaw projektuje się od góry, a nie od dołu. Zamiast dodawać tag za każdym razem, gdy pojawia się nowy przypadek, wypisz kilkanaście najczęstszych spraw z ostatniego miesiąca i zapytaj, w ile kubełków dają się złożyć. Zwykle wychodzi ich mniej, niż zespół zakładał, a kubełek „inne” przestaje być wstydem — jest sygnałem, że coś nowego czeka na własną kategorię.

  • Jeden zestaw ma tyle tagów, ile operator obejmie wzrokiem bez przewijania.
  • Nowy tag powstaje dopiero wtedy, gdy „inne” zbierze powtarzalny przypadek, a nie przy pierwszym wystąpieniu.
  • Każdy tag ma jednozdaniowy opis mówiący, kiedy go używać — i kiedy nie.
  • Za dodawanie tagów odpowiada jedna osoba, nawet jeśli propozycje zgłasza cały zespół.
  • Tag bez użycia przez pełny kwartał jest kandydatem do usunięcia, a nie stałym elementem listy.
  • Kubełek „inne” istnieje świadomie i jest przeglądany, zamiast być traktowany jako porażka.

Nie ma uniwersalnej, poprawnej liczby tagów — zależy od tego, jak zróżnicowane sprawy obsługujecie. Jedyny wiarygodny sprawdzian to licznik użyć we własnym koncie po kilku tygodniach: jeżeli połowa tagów ma pojedyncze wystąpienia, zestaw jest za duży niezależnie od tego, ile pozycji liczy.

Jeden wymiar czy kilka: temat, przyczyna, produkt

Najczęstszy błąd w taksonomii nie polega na liczbie tagów, tylko na wrzuceniu do jednej płaskiej listy trzech różnych porządków. „Zwrot”, „brak informacji o dostawie” i „buty zimowe” mogą dotyczyć tej samej rozmowy, ale odpowiadają na trzy różne pytania: czego dotyczy sprawa, co ją wywołało i czego dotyczy produkt.

Skutek widać dopiero w raporcie. Kiedy wymiary są wymieszane, procenty przestają się sumować w sensowną całość: jedna rozmowa dostaje trzy tagi z trzech porządków, druga jeden, a zestawienie sugeruje, że tematy się nakładają, choć w rzeczywistości mierzą różne rzeczy. Nikt nie ufa takiemu wykresowi i po dwóch prezentacjach przestaje się go pokazywać.

WymiarPytanieDobry tagZły tag
Temat sprawyCzego dotyczy rozmowazwrot towaruproblem
Przyczyna po naszej stronieCo wywołało kontaktbrak informacji o czasie dostawywina strony
Produkt lub usługaCzego dotyczy sprawa w ofercieabonament rocznysprzedaż
Kanał i przebiegSkąd przyszła sprawabrak, wynika z danych rozmowyczat

Ostatni wiersz jest osobną pułapką. Kanał, godzina, urządzenie i status są już zapisane przy rozmowie, więc tag je tylko dubluje i psuje statystykę. Tagiem opisuj wyłącznie to, czego system nie wie sam z siebie.

Jeżeli narzędzie ma jedną wspólną listę tagów, wymiary da się rozdzielić prostymi środkami: przedrostkiem w nazwie oraz kolorem przypisanym do całej rodziny. „temat: zwrot towaru”, „przyczyna: brak informacji o dostawie”, „produkt: abonament roczny” — nazwa sortuje się sama, kolor mówi operatorowi, z której puli wybiera, a raport da się filtrować po przedrostku bez żadnej dodatkowej konfiguracji.

Nie każdy wymiar trzeba uruchamiać od razu. Zacznij od tematu sprawy, bo to on odpowiada na najwięcej pytań, i dołóż przyczynę dopiero wtedy, gdy zespół zacznie pytać, dlaczego dany temat wraca. Wymiar produktowy ma sens głównie tam, gdzie oferta jest szeroka, a różnice między pozycjami realnie zmieniają obsługę.

Kto taguje, w którym momencie i jak trafić w to samo

Tagowanie w trakcie rozmowy jest kuszące, bo kontekst jest świeży, ale ma wadę: w połowie rozmowy często nie wiadomo jeszcze, o co naprawdę chodzi. Pytanie o fakturę okazuje się reklamacją, a prośba o wycenę zwykłym pytaniem o parametr. Tag postawiony za wcześnie zostaje w danych na zawsze, bo nikt nie wraca poprawiać zamkniętych spraw.

Dlatego domyślnym momentem jest zamknięcie sprawy, a tagowanie w trakcie zostaw dla przypadków operacyjnych — takich, które mają uruchomić konkretne działanie jeszcze przed końcem rozmowy. Dwie funkcje, dwa momenty, żadnego konfliktu.

  1. W trakcie rozmowy.Tylko tagi operacyjne: te, które kierują sprawę dalej albo uruchamiają automatyzację.
  2. Przy zamykaniu.Pełna klasyfikacja tematu i przyczyny, gdy wiadomo już, czym sprawa była naprawdę.
  3. Jeden tag na wymiar.Domyślnie jeden temat i jedna przyczyna. Trzy tagi z tej samej puli to sygnał, że kategorie zachodzą na siebie.
  4. Opis zamiast intuicji.Każdy tag ma zdanie „używamy, gdy…”. To ono rozstrzyga spory, a nie pamięć najstarszego stażem.
  5. Kalibracja co kwartał.Kilka osób tagujących te same dwadzieścia zamkniętych rozmów. Rozbieżności pokazują, które nazwy są nieczytelne.

Kalibracja brzmi jak zbędny rytuał, dopóki nie zobaczysz wyniku. Zwykle okazuje się, że dwie osoby rozjeżdżają się nie na trzydziestu tagach, tylko na dwóch albo trzech, których nazwy są zbyt ogólne. Poprawienie tych kilku nazw daje więcej niż jakakolwiek instrukcja i działa lepiej niż dopisywanie kolejnych akapitów do wewnętrznego regulaminu.

Utrzymanie: przegląd, scalanie i usuwanie martwych tagów

Zestaw tagów jest jak każda konfiguracja: rośnie sam, a kurczy się tylko wtedy, gdy ktoś ma to wpisane w kalendarz. Kwartał to dobry rytm — wystarczająco rzadko, żeby nie być obciążeniem, i wystarczająco często, żeby lista nie zdążyła spuchnąć.

Krok 1Posortuj tagi po liczbie użyć i zaznacz te z pojedynczymi wystąpieniami
Krok 2Znajdź pary znaczące to samo — „zwrot” i „zwroty”, „faktura” i „rozliczenia”
Krok 3Scal duplikaty pod jedną nazwą i dopisz brakujące opisy
Krok 4Sprawdź, czy usuwany tag nie jest używany w automatyzacji, i dopiero wtedy go skasuj
Kwartalny przegląd zajmuje kilkadziesiąt minut. Zaniedbany przez rok kosztuje kilka dni pracy i zwykle kończy się budowaniem zestawu od zera.
  • Tag używany raz na kwartał znika albo zostaje wchłonięty przez szerszą kategorię.
  • Dwa tagi opisujące to samo zjawisko zawsze scalasz — nigdy nie zostawiasz „na razie obu”.
  • Zmianę nazwy komunikujesz zespołowi, bo cicha zmiana rozjeżdża dane bardziej niż stara nazwa.
  • Tagi używane przez automatyzacje mają to zaznaczone w opisie, żeby nikt nie usunął ich przypadkiem.
  • Przed usunięciem sprawdzasz, czy tag nie jest jedynym śladem po zjawisku, które chcecie dalej liczyć.
  • Po przeglądzie zapisujesz jednym zdaniem, co się zmieniło i dlaczego.

Czwarty punkt zasługuje na osobną uwagę, bo to najczęstsza przyczyna cichej awarii. Tag potrafi być nie tylko etykietą, ale też wyzwalaczem: automatyzacja może reagować na jego dodanie albo usunięcie, a także sama dodawać i zdejmować tagi. Skasowanie takiego tagu wygląda niewinnie, a wyłącza regułę, o której nikt już nie pamięta. Zasady projektowania takich reguł opisujemy w artykule o automatyzacji live chatu.

Zasada przy scalaniu

Scalając dwa tagi, zostaw nazwę częściej używaną, nie tę ładniejszą. Zespół i tak wpisze przyzwyczajenie, a rzadsza nazwa wróci w danych po miesiącu.

Co zrobić z danymi: od raportu do listy zmian

Raport z tagów sam z siebie niczego nie zmienia. Zmienia go dopiero pytanie zadane na końcu: które z tych spraw w ogóle nie powinny do nas trafić? Tagi mierzą pracę, którą wykonaliście — a najciekawsza część to ta, której dałoby się uniknąć.

  1. Weź trzy najczęstsze tematy.Nie całą listę. Trzy pozycje, które odpowiadają za największy udział rozmów w miesiącu.
  2. Zapytaj o przyczynę.Dla każdego z nich sprawdź, jaka przyczyna wraca najczęściej. Tu przydaje się drugi wymiar.
  3. Przypisz zmianę do miejsca.Strona, oferta, treść wiadomości albo proces. Każdy powtarzalny temat ma swoje miejsce naprawy.
  4. Sprawdź po miesiącu.Ten sam raport z tym samym zestawem tagów. Spadek udziału jest jedynym wiarygodnym potwierdzeniem.

Efekt bywa bardzo konkretny. Powtarzające się pytanie o czas dostawy to zwykle brak jednej informacji w widocznym miejscu — kandydat do bazy wiedzy i FAQ na stronie albo do zmiany w treści strony. Powracające pytania o wymiary, materiał czy zgodność to sygnał, że brakuje ich na karcie produktu w sklepie. Dopiero wtedy tagi przestają być archiwum, a stają się listą zadań.

Ostatnia uwaga dotyczy oczekiwań. Zestaw tagów utrzymywany ręcznie nie da wam idealnej precyzji i nie musi. Wystarczy, że rozróżnia rzeczy, o których podejmujecie decyzje, i że dwie osoby oznaczają tę samą sprawę tak samo. Taksonomia, która przetrwa rok, to nie ta najbardziej szczegółowa, tylko ta, którą ktoś regularnie sprząta.